poniedziałek, 2 maja 2016

W tych tam tego

Tym razem go nie było. Ale mając tak znakomity przykład, sam zapragnąłem zabłysnąć na poetyckim Parnasie naszego Podwórka. A może jednak ponownie dał o sobie znać? Tylko jeszcze głębiej się zakonspirował? I to co jego, wziąłem za swoje? W takim razie niech będzie, że autor nieznany, ja tylko przepisałem.

W tych tam tego

W tych tam tego "Wiadomościach"...
nie ma już żadnego gościa.
Nie ma Tadli, nie ma Kraśki,
jest Powaga i Zdrowaśki -
telewidzów łupie w kościach.

środa, 6 kwietnia 2016

Diagnoza okulisty



   Znowu był u mnie. Akurat się zdrzemnąłem, a może zamyśliłem, a może zapatrzyłem... Prawdziwy Poeta. A sądziłem, że takich już nie uświadczysz na naszym Podwórku. Jak tylko go namierzę, będziecie pierwsi, którym o tym powiem!



Diagnoza okulisty



W pewnym mieście nad Wisłokiem

 ludzie chodzą chwiejnym krokiem.

 Nie wynika to z choroby,

 nie są winne też mikroby:

 P(s)is zawładnął był ich wzrokiem.

500 z plusem


   Miałem dziwny sen. Śniło mi się, że zaproszono mnie na Wiosenne Spotkanie z Poezją. Było tam dwudziestu Wierszopisów, a może nawet więcej. Nie pamiętam dokładnie ilu, bo chyba jednak nie dostąpiłem tego zaszczytu znalezienia się wśród Wieszczów naszego Podwórka .

   Obudziłem się i pobiegłem do łazienki. Naprawdę był to dobry pomysł.

   Gdy wróciłem, na biurku leżał list. Nie wiem, kto go przysłał, ale chyba Poeta. Nie wszystko z niego rozumiem, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie, jeśli przepisując go, popełniłem jakieś literówki.



500 z plusem



Mieszkasz w kraju, prawie raju

 demokracji, wolnych słów,

 nie masz pracy, nie masz haju,

 Masz wybory? Aleś głup!



Rzchąd nawija o przyszłości,

 Prefzes szuka kotów dwóch,

 głupcy marzą o wielkości,

 trwa promocja tępych głów.



Wolność, socjał, demokracja,

 ćmoje boje, równy start,

 niech nam żyje katokracja,

 jeden w jeden w todze chwat.



A sort drugi niech się kaja,

 i do boga prośby śle,

 wkrótce zniknie Pierwszy Maja,

 E psis kopat tego kchce.



A my żywo ruszmy w tany,

 wszak karnawał właśnie trwa,

 trybunały, inne chłamy,

 to niech motłoch sobie ćpa.



Właśnie dostał 500 z plusem,

 rzęchy pali, przed się gna,

 do galerii wali kłusem,

 gdzie jest królem, forsę ma.



Może kazać sto jaboli,

 może wypić tysiąc piw,

 może piepchrzyć się dowoli,

 może kupić każdy syf.



Niech nam wierzy, niech nas wspiera,

 to jest jego taka mać,

 Wódź powiedział, że to cena,

 którą płaci, żeby grać.



 500 z plusem - to dobra zmiana,

 boski plan,

 500 z plusem - to fokus pokus,

 złoty Grall,

 500 z plusem - to dla nas głosy,

 nowy start,

 500 z plusem - to nasza viachgra,

 to nasz fart.

poniedziałek, 26 października 2015

Polski wybór

   W Polsce w wyborach do Sejmu i Senatu zwyciężyła nacjonalistyczna partia narodowo-socjalistyczna o nazwie PiS. Brawo Rodacy!
                                                                                   Niech będzie pochwalony!

czwartek, 23 lipca 2015

Współczesny kolonializm



Współczesny kolonializm państw zachodnich polega na drenażu siły roboczej z państw Europy środkowo-wschodniej, Afryki i innych krajów. Dzisiejsi kolonialiści już nie muszą tam jechać i urządzać krwawe polowania na ludzi. Tak urządzili świat, że niewolnicy sami się do nich garną, a niektórzy  z nich nawet ryzykują życiem, aby dostać się do niewolniczego getta i służyć nowym panom.

niedziela, 3 maja 2015

ROCZNICA




 
   Na skrzyżowanie Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich, noszące nazwę Ronda Dmowskiego, naprzeciwko Rotundy, Novotelu, reklam H&M, Lotosu, Play'a i innego rodzimego i światowego badziewia, z głuchym pomrukiem wjechała kawalkada harleyowców i zablokowała ruch. Setki ludzi wyszły na wysepkę pośrodku jezdni, a ci najsprawniejsi wspięli się na dachy pawilonów, aby jak najlepiej widzieć unoszące się nad zbiegowiskiem biało-czerwone balony z podwieszoną pod nimi flagą o tych samych barwach, z wydrukowanym na niej symbolem Powstania, oraz obserwować to, co miało za chwilę nastąpić. Murzyn i dwóch jego białych kumpli z zainteresowaniem gapili się na młodych mężczyzn w podkoszulkach z rysunkiem kotwicy z literą P w jej trzonie, wyciągających z plecaków podłużne przedmioty.

   W tysięcznym tłumie znajdowały się osoby w ubraniach przypominających stroje sprzed wielu dziesiątków lat. Oto niezwykle szczupła kobieta w furażerce z biało-czerwonym znakiem. Oto mężczyzna w oficerkach, bryczesach i wojskowej bluzie. Oto grupa chłopców i dziewcząt w harcerskich mundurach, stylizowanych na te z tamtych, odległych już czasów.

   O siedemnastej, w Godzinie W, zawyły syreny, kierowcy samochodów nacisnęli klaksony, harleyowcy podkręcili manetki przewiercających uszy na wylot wystrzałowych sygnałów w wypolerowanch na cymel crouiserach i chopperach, a dziesiątki mężczyzn zapaliły podłużne przedmioty wydobyte z plecaków, które okazały się pochodniami. Unieśli je w górę w wyprostowanych rękach i zaczęli skandować: "Cześć i chwała bohaterom! Cześć i chwała bohaterom!" Powtarzali te słowa wielokrotnie, odpalając kolejne pochodnie od tych, które przygasały. W pewnej chwili dym wydobywający się z fosforyzujących na czerwono rac przesłonił ludzi, motocykle, stojących obok nich harleyowców, samochody, autobusy i tramwaje oraz wielko-powierzchniowe reklamy. Słychać było tylko słowa hymnu narodowego, śpiewanego przez zgromadzonych, a potem rozległy się oklaski.

   Setki komórek filmowało ten akt spontanicznego patriotyzmu. Stacje telewizyjne i radiowe z należytą uwagą odnotowywały w czasie rzeczywistym to wydarzenie. Świętowano 70-tą rocznicę wybuchu Powstania, w którym zginęło około 200 tysięcy mieszkańców tego miasta i blisko 21 tysięcy powstańców. Po 63 dniach nierównej walki Powstanie upadło, miasto zostało zrównane z ziemią, a tych, którzy przeżyli, Niemcy wysłali do obozów koncentracyjnych i obozów pracy. Wywołując skazane od początku na klęskę Powstanie, próbowano bezskutecznie zawrócić bieg historii, która stała wtedy po drugiej stronie Wisły.

   Piętnaście minut po siedemnastej, gdy ostatnie pochodnie wypaliły się, a dym przesłaniający Rondo Dmowskiego powędrował ponad okoliczne wysokościowce, razem z biało-czerwonymi balonami zwolnionymi z uwięzi, ruch na skrzyżowaniu Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi został przywrócony, harleyowcy, w markowych spodniach i kurtkach z czarnej skóry, odjechali z charakterystycznym łoskotem swych niklowanych, kultowych harusów, ludzie, uczestniczący w manifestacji, powrócili do, zwykle beznadziejnie nudnych i wkurwiających ich, codziennych spraw, harcerze, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku wobec ojczyzny, pomaszerowali na miejsca zbiórek do czekających na nich autokarów, a Murzyn i jego dwóch białych kumpli schowali komórki do kieszeni i wyciągnęli mapę. Zamierzali pokręcić się trochę po Starym Mieście, zaliczyć po drodze jakiś ogródek piwny, wpaść do Pizza Hut na Placu Zamkowym, a wieczorem ruszyć w tour po okolicznych pubach za kandydatkami na niezobowiązujący seks w hotelu. Mieli jeszcze multum czasu, przepustka kończyła im się dopiero następnego dnia o północy.

 

 

                                                                                  

poniedziałek, 23 marca 2015

Zagraj mi, bracie...


                                             Bratu Stasiowi

 

Zagraj mi, bracie, jeszcze raz,

Ten jeden jedyny raz,

którego nie słyszałem,

nie znalazłem czasu,

by Cię odwiedzić,

by spotkać się z Tobą,

jak brat z bratem.

 

Zagraj mi, bracie, jeszcze raz,

usiądziemy przy stole,

nalejesz mi zupy,

tej jarzynowej,

przez Ciebie ugotowanej,

i zatrąbisz, najpiękniej,

jak potrafisz, jak nikt inny...

 

Zagraj mi, bracie, jeszcze raz,

na wargach mi zagraj

ten ostatni już koncert,

wszystkich świętych

gdy idą do nieba,

i Ciszę mi zagraj,

When I'm sixty four... też!

 

Zagraj mi, bracie, jeszcze raz,

jak na Baldachówce,

przy świątecznym stole,

jak na rynku w Rzeszowie,

w Olszynkach nad Wisłokiem,

jak przy krypie Nitki

w tamten wakacyjny dzień...

 

Zagraj, mi, bracie, jeszcze raz,

jest słońce i cisza,

i znicze słuchają,

i drzewa czekają

i ptaki usiadły,

zagraj, nam, bracie,

zagraj mi, bracie, jeszcze raz!